Nawet najwięksi optymiści muszą się ze mną zgodzić, że nasz kraj nie ma dużego znaczenia w Europie. Zdradzeni przez aliantów po drugiej wonie światowej, pozostawieni praktycznie sami sobie podczas stanu wojennego, a ostatnio oszukani w sprawie rurociągu Nord Stream, Polacy marzą ciągle, o tym, aby czymś się wykazać na arenie ogólnoświatowej. Posiadamy dobre firmy produkujące hale namiotowe, ale dla nas to za mało! Z tego powodu ucieszyliśmy się jak małe kociaki, kiedy okazało się, że to właśnie naszemu państwu- do spółki z Ukrainą- przypadnie organizacja Euro 2012. Brzmiało to cudownie, ale czy równocześnie nie trochę strasznie?
Prawdą jest, że od momentu, kiedy werdykt w sprawie Euro stał się powszechnie znany, dużo zmieniło się w Polsce. Jedni twierdzą, że na gorsze, ale ja jestem zdania, że jednak na lepsze. Trudno przecież przecenić te wszystkie zbudowane kilometry autostrad, renowację torów kolejowych, budowę stadionów itp. Może nie ze wszystkim zdążymy na czas, ale przynajmniej coś robimy, a gdyby nie zbliżające się Euro to byłoby wielkie nic. Dlatego jestem daleki od twierdzenia, że Euro niczego nam nie da, ale równocześnie nadal jestem pełen obaw. Martwię się, czy się nie skompromitujemy? Czy wszystko się uda? Czy nie dojdzie do jakichś wielkich rozrób, oraz czy Polska będzie miała z tego jakiekolwiek zyski. Możliwe, że jest to bezpodstawne zamartwianie się, ale jednak gdzieś pozostają wątpliwości.
Podsyca je również postawa PZPN, które robi więcej dla naszego kraju w dziedzinie antyreklamy niż skutecznego promowania. Ostatnie skandale związane z orzełkiem i łapówkami, pokazały dobitnie, że działacze związkowi żyją we własnym świecie i nie za bardzo liczą się z opiniami kibiców, których przecież reprezentują. Wygląda to tak, że kibice mają inne zdanie w danych sprawach niż związek, który ich reprezentuje. Momentami przybiera to postać prawdziwej komedii, a dodatkowo nowa minister sportu, Anna Mucha, nie wydaje mi się osobą kompetentną na to stanowisko, a to już budzi sporo niepewności. Zwłaszcza, że to Euro to wielka szansa dla naszego kraju. Nie tylko, aby się pokazać, ale również, żeby trochę powalczyć na arenie sportowej.
Hale przemysłowe rozciągające się wokoło budowy stadionów już dawno zniknęły. Niby wszystko wydaje się być w porządku, ale pozostaje nadal to dziwne, ale. Z tego powodu czasami trudno mi uwierzyć w optymistyczne zapewnienia premiera Tuska i innych dyplomatów, że Euro 2012 odbędzie się bez żadnych opóźnień oraz, że to święto piłki nożnej będzie świętem każdego Polaka. Trochę trudno się cieszyć, kiedy pomyśli się, o tym że rząd nie ma jeszcze żadnych pomysłów na zagospodarowanie stadionów po zakończeniu mistrzostw. Duża część Polaków obawia się, że po zakończeniu tego doniosłego wydarzenia czeka je taki sam los, jaki spotkał stadiony w Portugalii i pieniądze wydane na budowę, okażą się wyrzucone w błoto…
Chciałbym, aby moje wszystkie obawy związane z Euro 2012 okazały się bezpodstawne i mistrzostwa odbyły się bez żadnych niespodzianek. Już niedługo przekonamy się jak będzie, ponieważ do Euro zostało już tylko 6 miesięcy. Ten okres to prawdziwy sprawdzian dla wszystkich budowlańców i osób związanych z organizacją tej imprezy. Miejmy nadzieję, że nie będziemy się musieli wstydzić przed Europą, bo szczerze mówiąc nie ma chyba co liczyć na duże sukcesy w dziedzinie piłki nożnej.